środa, 21 października 2015

Chapter 7,, bloody dreams"

Utkałeś dla mnie pelerynę z cieni.
Mieliśmy być niewidoczni.Napisałeś dla mnie bajkę,
Nocą smutną i szarą,
Miałam zasnąć spokojnie.
Widzisz teraz to niebo?
Księżyc chyba blednie.
Cienie zamykają nam oczy,
Ramiona zamykają nam ciernie.
A my?
Co jest z nami?
Wspieramy się wytrwale.
Zaśnijmy więc anielskim snem.
Niech jutro wstanie łatwiejszy dzień.

* Perspektywa Belli*
Podobno trzeba wierzyć. W Boga lub cokolwiek innego. Tylko co mam zrobić, jeśli wszystko w co wierzyłam okazało się kłamstwem. Przebaczanie, okazało się żałosnym fałszem, który jest tylko sztucznym pocieszeniem. Nadzieja, okazała się kłamliwą suką, przebijającą nam serca, a los, w którego tak mocno wierzyliśmy, nigdy nie pozwolił nam na ani odrobinę szczęścia. Jako dzieci wierzyliśmy w cuda. W różowe jednorożce i latające dywany, które zawiozą nas dokąd tylko zapragniemy. Prawda skrzętnie była ukrywana. A może my po prostu nie chcieliśmy jej zauważyć. Jest późno, a jedyne o czym umiem myśleć to narysowanie wszystkiego co się wydarzyło, gdy byłam młodsza, lub po prostu wykrzyczenie tego prosto w twarz mojego brata. Kiedy wróciłam, z jego oczu biła troska. Wiedziałam, że się będzie martwił i nie wiem czemu sprawił mi przyjemność widok jego zrezygnowanej twarzy. Czy to znaczy, że jestem sadystką? Cholera. To chyba całkiem słabo. Chyba nie powinno się lubić ranić bliskich. Tylko, że on nie rozumie, że ja wcale nie chciałam tu być. Nigdy. To nie mój świat. Chciałam się samotnie wyprowadzić do Nowego Yorku, gdzie mogłabym się zagubić w zgiełku miasta. Gdzie nikt nie wiedziałby kim jestem.Ale to na razie niemożliwe.
- Bello, czemu jeszcze nie śpisz? - drzwi otwiera Jasper. I co ja mam mu powiedzieć?
- Jeszcze nie jestem zmęczona.
- Co jest grane siostra? Jesteś taka przygaszona.
- A jaka mam być?
- No normalna.
- Możesz iść sobie spać? Chce zostać sama.
- Jasne.- wychodzi z mojego pokoju, ze spuszczoną głową. Czasami go nienawidzę. Nienawidzę, ponieważ niepotrzebnie miesza się w moje życie. Ale jednocześnie go za to kocham. Za to, że jako jedyny się o mnie troszczy, że gdybym chciała, byłby po prostu bez względu na godzinę. Ale to niemożliwe. Gdyby ktoś się dowiedział, prawdopodobnie by mnie znienawidził. A Jasper? On nic nie rozumie. Nic nie wie. Nie wie jaka byłam wcześniej. Nie wie co robiłam ani jak było w domu. W jego głowie został obraz doskonałej, troskliwej rodzinki, a tak nie było od dawna. Zasypiam z twarzą mokrą od łez i marzę, by ten sen potrwał znacznie dłużej niż to możliwe.

1 komentarz:

  1. Ciekawi mnie, co skrywa Bella, bardzoo mnie to ciekawi, mam nadzieję, że niedługo się tego dowiem, bo nie mogę się doczekać ! Rozdział bardzo fajny, taki emocjonalny, to co wierzyliśmy, to co teraz wierzymy to dwie różne sprawy w końcu. Czekam na NN.
    Buziaki,
    Selinka :*

    OdpowiedzUsuń